Policjanci z Komisariatu Policji Poznań-Północ zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy 18 kwietnia okradli sklep przy ulicy Wojciechowskiego. Sprawcy działali w perfidny sposób – podczas gdy jeden kradł towar, drugi blokował drzwi, uniemożliwiając interwencję pracownikom. Przy zatrzymanych znaleziono narkotyki, a jeden z nich próbował na oczach funkcjonariuszy połknąć woreczek z mefedronem. Wartość skradzionego mienia przekroczyła 7 500 złotych.
Przebieg zuchwałej kradzieży
Zgłoszenie wpłynęło do policji tuż po godzinie 14:00. Tego dnia do sklepu przy ulicy Wojciechowskiego w Poznaniu dostarczono towar, który pracownik pozostawił w pojemnikach przed wejściem. Na ten moment czekało już dwóch mężczyzn. Gdy tylko dostawca odjechał, jeden z nich wszedł do sklepu i zablokował drzwi, uniemożliwiając reakcję pracowników. W tym czasie drugi sprawca otworzył zabezpieczone na palecie pojemniki i wyjął dwa z nich. Jeden zostawił na chodniku dla wspólnika, a z drugim uciekł. Ten po chwili zauważył, że partner oddalił się z łupem, więc podniósł pozostawiony pojemnik i również rzucił się do ucieczki.
W skradzionych skrzyniach znajdował się alkohol, papierosy oraz artykuły spożywcze.
Szybkie zatrzymanie i znalezione narkotyki
Funkcjonariusze z Komisariatu Policji Poznań-Północ błyskawicznie przystąpili do ustalania tożsamości sprawców. Dzięki zebranym dowodom jeszcze tego samego dnia zatrzymali pierwszego z nich – 47-letniego mieszkańca Poznania. W jego domu oraz w samochodzie marki Dodge odnaleźli puste już pojemniki z logotypem sklepu. Drugi sprawca, 36-latek o bogatej kryminalnej przeszłości, był dobrze znany policjantom. Jego również zatrzymano.
Podczas przeszukania u obu mężczyzn funkcjonariusze znaleźli mefedron. Co więcej, jeden z nich próbował na oczach policjantów połknąć foliowy woreczek z narkotykiem, który wisiał na łańcuszku. Reakcja funkcjonariuszy była natychmiastowa – udaremnili tę próbę.
Zarzuty i grożące kary
Obaj podejrzani usłyszeli zarzuty kradzieży mienia o łącznej wartości ponad 7 500 zł oraz posiadania narkotyków. 36-latek działał w warunkach recydywy, co oznacza, że grozi mu surowszy wymiar kary. O ich losie zdecyduje teraz sąd.