Kasia Lins, artystka urodzona w Poznaniu, sięgnęła po swoje pierwsze Fryderyki. Po latach czekania, podczas gali w 2026 roku zdobyła od razu trzy statuetki. Ten wieczór okazał się przełomem w jej karierze, zwieńczonym poruszającym apelem do innych twórców.
Droga na szczyt z Poznania
Katarzyna Agata Zielińska, szerzej znana jako Kasia Lins, urodziła się 1 czerwca 1990 roku w Poznaniu. Jest absolwentką Wydziału Jazzu i Muzyki Estradowej Akademii Muzycznej w Gdańsku. Szeroka publiczność poznała ją w 2013 roku dzięki występowi w talent show X Factor i wydaniu albumu „Take My Tears”.
Prawdziwe uznanie krytyków i słuchaczy przyniosła jej jednak płyta „Wiersz ostatni” z 2018 roku. Kolejne produkcje – „Moja wina” (2020) i „OMEN” (2023) – tylko umocniły jej pozycję na muzycznej scenie. Prawdziwym artystycznym manifestem okazał się ubiegłoroczny album „Obywatelka K.L.”, na którym w nowych aranżacjach zinterpretowała kompozycje Republiki i Grzegorza Ciechowskiego.
Pierwsze Fryderyki po latach starań
Mimo uznania, Kasia Lins długo czekała na najważniejsze trofea. Była nominowana do Fryderyków w latach 2019, 2021 i 2024, ale za każdym razem wracała z gali bez statuetki. Świetnie przyjęte albumy nie przekładały się na nagrody. Co sprawiło, że tym razem jury było jednomyślne? Podczas Fryderyków 2026 wokalistka zdobyła aż trzy laury: Artystka Roku, Album Pop-Alternatywny (za „Obywatelkę K.L.”) oraz Teledysk Roku (za klip „Śmierć w bikini”).
Odbierając statuetkę Artystki Roku, Lins wygłosiła poruszające przemówienie.
Wszystkim artystom idealistom, którzy robią swoje i wierzą w to, żeby nie wyczerpywać swojej twórczości ani nie pozbawiać jej właściwości w zamian za zyski, jakie można z tego czerpać – powiedziała ze sceny Kasia Lins.
Nie tylko płyty
Kasia Lins z powodzeniem komponuje również muzykę do filmów. Jej utwory można usłyszeć między innymi w „Asymetrii” (reż. Konrad Niewolski) oraz w dokumentach „Droga do wolności” (reż. Dawid Sawicki), „7-my sierpnia” (reż. Michał Bolland) i „Zasada” (reż. Michał Bolland).