Strona główna » Poznań przyspiesza w innowacjach cyfrowych i wchodzi w metaverse

Poznań przyspiesza w innowacjach cyfrowych i wchodzi w metaverse

by poznan

Poznań idzie mocno w cyfrowe innowacje i chce być miastem, które nie tylko „kupuje technologię”, ale ją testuje, sprawdza w praktyce i rozwija z partnerami.

Poznań przyspiesza z cyfrowymi projektami, które mają realne zastosowanie w mieście. Powstaje metaverse dla ważnej przestrzeni na MTP, a równolegle miasto włącza się w duże, międzynarodowe działania związane z Baltic AI GigaFactory. W skrócie: więcej testów, więcej danych, więcej sztucznej inteligencji i więcej współpracy z nauką oraz biznesem.

CityLab ma być fabryką miejskich pomysłów, a nie ładną prezentacją

Poznań od kilku lat buduje spójną wizję transformacji cyfrowej. Nie chodzi o pojedyncze aplikacje czy modne hasła, tylko o system: od pomysłu, przez prototyp, aż po sprawdzian „na żywym organizmie”, czyli w normalnym funkcjonowaniu miasta. Właśnie tu wchodzi Poznań CityLab – platforma, która ma łączyć administrację, naukę i firmy technologiczne.

To podejście jest proste do zrozumienia: jeśli coś ma działać w przestrzeni miejskiej, to musi być przetestowane w realnych warunkach. Dopiero wtedy widać, czy rozwiązanie faktycznie pomaga mieszkańcom, czy tylko ładnie wygląda w prezentacji.

W CityLab rozwijane są rozwiązania dotyczące między innymi usług cyfrowych, smart city, danych miejskich oraz zastosowań sztucznej inteligencji w administracji. I tu ważna rzecz: miasto nie zamyka się w swoim biurze. Wokół CityLab działa sieć partnerów technologicznych i biznesowych oraz grono ambasadorów z uczelni i instytucji.

To właśnie ta „sieć” ma robić różnicę. Bo w praktyce miasto samo nie stworzy wszystkiego: potrzebuje wiedzy z nauki, tempa z biznesu i sposobu myślenia z branży technologicznej. W Poznaniu ma to wyglądać jak ekosystem, który żyje i się rozrasta, a nie jak jednorazowy projekt.

Wiele osób pyta, co to oznacza dla zwykłego mieszkańca, który chce po prostu mieć sprawne miasto. Odpowiedź jest prosta: jeśli technologie są testowane i poprawiane na etapie pilotażu, to jest większa szansa, że finalnie zadziałają bez nerwów, awarii i chaosu. Mniej „wdrożeń na siłę”, więcej sensownego dopracowania.

W tle jest też mocne zaplecze technologiczne i naukowe, które w Poznaniu już istnieje. Miasto ma dostęp do nowoczesnej infrastruktury centrów danych i do środowisk obliczeniowych rozwijanych przez poznańskie instytucje naukowe. To jest ważne, bo dziś cyfrowe innowacje bez mocy obliczeniowej i kompetencji ludzi są jak samochód bez paliwa.

Coraz częściej pada też pytanie: czy to tylko marketing, czy realna przewaga? Poznań podkreśla, że CityLab jest postrzegany jako modelowe rozwiązanie w skali kraju, a w najbliższych latach to właśnie partnerstwo, dane i testy w realnych warunkach mają decydować o konkurencyjności miast. Innymi słowy: kto szybciej nauczy się wdrażać technologie mądrze, ten wygra wyścig o inwestycje i rozwój.

Metaverse na MTP i Baltic AI GigaFactory czyli duża gra o przyszłość AI

Jednym z najgłośniejszych nowych projektów ma być metaverse dla Holu Wschodniego MTP. Brzmi futurystycznie, ale za tym stoi konkretna idea: powstanie wirtualna wersja tej przestrzeni, dzięki której będzie można prezentować projekty, testować rozwiązania i współpracować z zespołami także wtedy, gdy ktoś nie jest na miejscu.

Po co to komu? Bo metaverse ma działać jak cyfrowy poligon. Najpierw pokazujesz pomysł i sprawdzasz reakcje, potem testujesz warianty, a dopiero później wchodzisz w etap prób w realnej przestrzeni miejskiej. To ma skrócić drogę od koncepcji do działania, a jednocześnie zmniejszyć ryzyko, że „coś nie wypali” dopiero po uruchomieniu.

Wiele osób zastanawia się, czy metaverse to nie jest zabawka dla branży IT. W tym projekcie ma mieć konkretne zastosowanie: ma ułatwiać współpracę, prezentacje i testowanie rozwiązań bez konieczności bycia na miejscu. Czyli mniej barier, więcej pracy „tu i teraz”.

Drugi wątek jest jeszcze większy: Baltic AI GigaFactory. To inicjatywa ponadnarodowa państw regionu Morza Bałtyckiego, której celem jest stworzenie infrastruktury o bardzo dużej mocy obliczeniowej do rozwoju sztucznej inteligencji i budowania europejskich kompetencji AI. Poznań zaznacza swoje zaangażowanie w ten kierunek, bo dziś bez dużej skali obliczeń nie da się trenować i wdrażać nowoczesnych modeli.

I tu pojawia się hasło, które coraz częściej słyszymy: fabryki AI. Chodzi o infrastrukturę i środowisko, które pozwala trenować duże modele, pracować na danych i wdrażać rozwiązania na poziomie administracji, biznesu i badań. Poznań wskazuje, że ma już fundamenty pod taki rozwój – poprzez lokalne środowiska obliczeniowe i rosnący ekosystem technologiczny.

Najczęstsze pytanie w tym miejscu brzmi: czy zwykły mieszkaniec coś z tego będzie miał? Jeśli to pójdzie w dobrą stronę, efektem mają być lepsze usługi publiczne, sprawniejsze procesy w urzędach, bardziej przewidywalne zarządzanie miastem i narzędzia oparte na danych, które realnie ułatwiają życie. Oczywiście pod warunkiem, że wdrożenia będą robione z głową: z testami, bezpieczeństwem i kontrolą jakości.

Jest też druga obawa: bezpieczeństwo i prywatność. W projektach opartych na danych i AI to temat numer jeden. Miasto podkreśla budowanie nowoczesnej, sprawnej i bezpiecznej administracji. Ludzie chcą korzystać z cyfrowych usług, ale chcą też mieć pewność, że systemy są dobrze zaprojektowane i chronione.

Poznań pokazuje to jako część większej strategii: miasto nie tylko korzysta z innowacji, ale ma ambicję być ich źródłem i punktem odniesienia dla innych samorządów. W praktyce to oznacza jedno: jeśli ten model zadziała, Poznań może stać się miejscem, gdzie rozwiązania powstają, są sprawdzane i dopiero potem idą szerzej w Polskę.