Ulica Starołęcka to jedna z najważniejszych arterii dla mieszkańców Starołęki, Minikowa i dojeżdżających z Głuszyny. Niestety, przejazd kolejowy blokuje tu ruch ponad 17 tysięcy pojazdów na dobę, a szlabany zamykane są aż 189 razy dziennie. Teraz jest szansa na wielką zmianę, bo miasto szykuje projekt, który zakończy koszmar kierowców i zapewni pasażerom przesiadki „drzwi w drzwi”.
Obecnie frustracja kierowców i pieszych rośnie z każdym tygodniem. Przejazd kolejowy w ciągu ulicy Starołęckiej należy do najbardziej obciążonych w całej Polsce. Problem jest tak poważny, że Poznań wnioskował o dofinansowanie jego likwidacji. Spółka PKP PLK przyznała jednak tylko 12 milionów złotych. Ta kwota pokryła mniej niż 10 procent szacowanych kosztów, które dziś opiewają na ponad 150 milionów złotych.
Koszty rosną, funduszy wciąż za mało
Dlaczego dotychczasowe środki są tak skromne? Władze kolejowe nie przekazały więcej pieniędzy, mimo że skala problemu jest gigantyczna. Według danych PKP, dobowe natężenie wynosi tu ponad 17 tysięcy pojazdów oraz 189 pociągów towarowych i pasażerskich. Eksperci wskazują, że utrzymanie przejazdu w obecnej formie grozi paraliżem. W planach jest bowiem poprowadzenie przez Starołękę linii kolei dużych prędkości, co radykalnie zwiększy częstotliwość zamykania rogatek. Dodatkowym wyzwaniem jest trwająca przebudowa obwodnicy kolejowej Poznania, po której pojadą pociągi pasażerskie.
Realizacja inwestycji w formule „zaprojektuj i wybuduj” okazała się zbyt ryzykowna, by zdążyć przed rokiem 2030. Przetarg na wykonanie projektu węzła i likwidację kolizji drogowo-kolejowej przygotują teraz Poznańskie Inwestycje Miejskie. Miasto nie ustaje też w rozmowach o większym finansowaniu i planuje wystąpić o dofinansowanie w nowej perspektywie unijnej.
Pociągów będzie więcej – to nowy argument w rozmowach
Czy uda się zdobyć brakujące miliony? Argumentem za konieczną przebudową ma być wspomniany wzrost liczby kursujących w przyszłości pociągów. Urzędnicy wskazują, że pozostawienie przejazdu bez zmian stanie się nie tylko uciążliwe, ale wręcz niemożliwe do zaakceptowania dla mieszkańców. Szlaban zamykany jeszcze częściej całkowicie odciąłby południowe osiedla od centrum stolicy Wielkopolski.
Koniec z bieganiem między peronami
Samo usunięcie kolizji to jednak nie wszystko. W przeciwieństwie do pierwotnych planów, nowy projekt ma iść znacznie dalej i naprawdę ułatwić życie pasażerom. Powstanie zintegrowany węzeł przesiadkowy, łączący pętlę tramwajową z autobusową po północnej stronie torów. Podróżni będą mogli przesiadać się „drzwi w drzwi”, podobnie jak na dobrze znanym węźle przy ul. Unii Lubelskiej. To ogromne ułatwienie dla mieszkańców Minikowa, Starołęki i Głuszyny oraz osób dojeżdżających spoza miasta liniami podmiejskimi.
Prace nad kształtem inwestycji muszą być skoordynowane z planami PKP wobec Poznańskiego Węzła Kolejowego. Projekt uwzględni zapowiadaną przebudowę stacji i peronów. Kluczowe będzie powstanie koncepcji programowo-przestrzennej, która wskaże dokładną lokalizację dworca Poznań Starołęka, układ peronów i dojścia dla pasażerów.