Strona główna » Nie wchodź na lód. Poznań ostrzega, bo to naprawdę zdradliwe

Nie wchodź na lód. Poznań ostrzega, bo to naprawdę zdradliwe

by poznan

Choć od kilku dni trzyma mróz, lód na miejskich stawach i zbiornikach w parkach nadal nie jest bezpieczny. Pokrywa bywa cienka, krucha i nierówna, a krótkie ochłodzenie nie daje gwarancji, że „utrzyma”. To jeden z tych momentów, gdy chwila ciekawości albo skrót przez zamarzniętą wodę może skończyć się bardzo źle.

Dlaczego lód może się załamać nawet wtedy, gdy wygląda solidnie

To, co widać z brzegu, często myli. Lód może sprawiać wrażenie stabilnego, ale w środku jest osłabiony i potrafi pęknąć nagle, bez ostrzeżenia. Problemem są m.in. różnice temperatur, nierównomierne zamarzanie, a także miejsca, gdzie lód „pracuje” i robi się cieńszy.

Służby miejskie przypominają, że krótkotrwałe mrozy nie gwarantują wytrzymałej pokrywy lodowej. Nawet jeśli ktoś widział, że „ktoś już tam wszedł”, to nie jest dowód bezpieczeństwa — to raczej sygnał, że ryzyko rośnie, bo kolejne osoby mogą wejść za nim.

Wiele osób pyta, co jest najgorsze w takim wypadku. Największym zagrożeniem jest wpadnięcie do lodowatej wody, które może wywołać szok termiczny i błyskawiczny spadek sił. W praktyce oznacza to, że człowiek może nie być w stanie samodzielnie wydostać się na brzeg — nawet jeśli jeszcze chwilę wcześniej wydawało mu się, że „ma kontrolę”.

Najbardziej niebezpieczne miejsca i na co zwrócić uwagę, gdy widzisz dzieci na lodzie

Szczególnie ryzykowne są większe stawy, przez które przepływa rzeka — w Poznaniu takim przykładem jest Park Sołacki. Tam lód bywa wyjątkowo zdradliwy, bo osłabiają go prądy wodne, dopływy, podwodna roślinność i zmiany temperatury. W jednym miejscu może wyglądać na mocny, a kilka metrów dalej potrafi być na tyle cienki, że załamie się pod ciężarem jednej osoby.

W zimowe dni bardzo łatwo przeoczyć, że dzieci i młodzież traktują zamarznięty staw jak „lodowisko za darmo”. Warto reagować od razu, bo tu naprawdę nie ma marginesu błędu. Jeśli widzisz kogoś na lodzie:

  • nie biegnij na środek, żeby pomóc, bo możesz dołączyć do poszkodowanego,
  • najlepiej wezwij pomoc i próbuj pomagać z brzegu (np. podając coś długiego, co pozwoli się przytrzymać),
  • jeśli to dzieci — często wystarczy szybka, konkretna reakcja dorosłego, zanim zrobi się niebezpiecznie.