Już od 8 maja do 3 lipca na Placu Wolności w Poznaniu można oglądać niezwykłą wystawę „Nie samym genem…Kod genetyczny a kod kulturowy”. To interdyscyplinarny eksperyment łączący naukę, sztukę i wizualną narrację o początkach życia i ludzkiej tożsamości.
Mały eksperyment z wielkim przesłaniem
Prof. Marek Figlerowicz z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN podczas wernisażu podkreślił, że praca nad wystawą była odpowiedzią na jedno z największych wyzwań współczesnej nauki.
Pierwszym i podstawowym jej zadaniem jest poszukiwanie prawdy. Ale często nie pamiętamy o drugim, którym jest tworzenie ram, struktur, w ramach których może funkcjonować nasza cywilizacja i życie społeczne. Po raz pierwszy w historii świata znaleźliśmy się w sytuacji, w której postęp jest tak szybki, że wszystko zmienia się wielokrotnie w ciągu życia jednego człowieka. Jak się do tego przygotować? Jedyną odpowiedzią jest nauka – bez niej wkradają się w nasze życie uproszczenia i teorie spiskowe.
Opowieść rozpoczyna się 3,5 miliarda lat temu, gdy dopiero kształtowały się warunki do powstania życia, i prowadzi przez kolejne etapy ewolucji.
Cztery opowieści o człowieku
Ekspozycję podzielono na cztery części. Pierwsza pokazuje wspólne korzenie wszystkich organizmów i genetyczny zapis życia. Druga przybliża historię rodzaju Homo – przez miliony lat Ziemię zamieszkiwało wiele jego odmian. Trzecia skupia się na migracjach, które ukształtowały ludzkie społeczeństwa na wszystkich kontynentach. Ostatnia część pyta o tożsamość i przypomina, jak ważną rolę obok genów odgrywają kultura, język i tradycja.
Kod w genach, opowieść w kulturze
Dzisiejszy człowiek jest kształtowany przez dwa kody: ten ukryty w DNA oraz ten zapisany w opowieściach. W naszym DNA nie ma genu Polaka czy Europejczyka – jest tylko wspólna opowieść, która buduje poczucie przynależności. Nikt nie jest „stąd” – wszyscy przyszliśmy skądś. Mamy w żyłach krew wędrowców, potomków tych, którzy przed tysiącami lat opuścili Afrykę.
W każdym z nas siedzi dziedzictwo zarówno biologiczne, jak i kulturowe. Przez większość czasu istnienia ludzkości byliśmy migrantami. Granice, które dziś znamy, były długo czymś abstrakcyjnym. Nasza historia jest przede wszystkim biologiczna, świat kultury zaczął nas definiować dużo później – mówił Marcin Osuch z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN.
Od danych do obrazu
Projekt powstał dzięki współpracy Uniwersytetu Artystycznego, Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN i Urzędu Miasta Poznania. Studentów czekało nie lada wyzwanie – najpierw musieli zrozumieć skomplikowane dane, by przełożyć je na skuteczny język wizualny. Agata Kulczyk, prodziekana Wydziału Grafiki i Komunikacji Wizualnej UAP, przyznała:
Dziękuję studentkom i studentom, bo mam wrażenie, że był to najtrudniejszy temat, jaki realizowałyśmy. Interpretację artystyczną poprzedzało poważne projektowanie, które było nie lada wyzwaniem. Żeby bowiem informacje pokazać w skuteczny sposób, trzeba je najpierw zrozumieć.
Prof. Lucyna Talejko-Kwiatkowska, kierownik Pracowni Grafiki Informacyjnej UAP, zaznaczyła, że każda praca musiała osiągnąć wysoki poziom i tworzyć spójną logiczną całość. Anna Kupczyk, autorka jednej z prac, dodała: „Było to dla nas wszystkich bardzo duże wyzwanie, ale jesteśmy za nie wdzięczni, bo mieliśmy szansę ilustrować ciekawe i ważne dla społeczeństwa dane”.
Mecenat i otwarte dane
Wystawa wpisuje się w szersze działania wokół roli danych w rozumieniu świata – podobnie jak realizowany w Urzędzie Miasta projekt Badam – Baza Danych Miasta. Iwona Matuszczak-Szulc, dyrektorka Wydziału Rozwoju Miasta i Współpracy Międzynarodowej, podkreślała, że na plakatach znalazł się ogrom merytorycznej wiedzy, która konfrontuje prawdę ze stereotypami.
Ekspozycję można odwiedzać na Placu Wolności do 3 lipca.