Polski system prawny nie radzi sobie z hałasem generowanym przez imprezy masowe. Istniejące instrumenty są nieskuteczne, a eksperci apelują o wprowadzenie konkretnych norm. Czy organizacja koncertów musi odbywać się kosztem spokoju mieszkańców?
Festiwale, mecze i wydarzenia plenerowe to nieodłączny element życia kulturalnego. Jednak mieszkańcy miast mają prawo do normalnego życia i odpoczynku bez nadmiernych uciążliwości. Jak podkreśla dr Michał Długosz, wykładowca Uniwersytetu WSB Merito, klasyczna zasada prawa mówi, że wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego.
Klasyczna zasada prawa mówi, że wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. W przypadku imprez masowych oznacza to, że ich organizacja nie powinna prowadzić do nadmiernego i nieproporcjonalnego obciążenia mieszkańców czy środowiska
Potrzeba doprecyzowania przepisów
Ekspert zauważa, że polskie prawo teoretycznie zawiera instrumenty reagowania na hałas z imprez masowych, ale ich skuteczność jest ograniczona. W jego ocenie zasadne byłoby nie tworzenie nowego systemu, lecz doprecyzowanie istniejących regulacji. Kluczowym elementem mogłoby być wprowadzenie wyraźnych norm hałasu dla imprez masowych, które precyzyjnie określałyby dopuszczalne poziomy dźwięku.
Brak takich regulacji sprawia, że organizatorzy często balansują na granicy prawa, a mieszkańcy pozostają bez realnej ochrony przed uciążliwościami akustycznymi. Eksperci podkreślają, że konieczne jest pilne podjęcie prac legislacyjnych w tym zakresie.